Festiwal Restaurant Week i Fine Dining Week to wydarzenia, obok których żaden foodie nie przejdzie obojętnie. W ramach tych wydarzeń, możecie spróbować różnorodnych kuchni w bardzo przystępnych cenach. My mieliśmy okazję odwiedzić w ramach Restaurant Week restauracje „Posypane”, „Krasnodwór” i „ArtBistroStalowa”. W każdej z nich czekały na nas 3 dania (przystawka, danie główne i deser) oraz powitalny drink. A to wszystko w cenie 49 pln/osobę.
Tegoroczny festiwal Fine Dining Week był okazją do odkrycia
polskiego oblicza fine diningu. Nasz wybór padł na resturację inAzia w hotelu
Sheraton w Warszawie, w której szef kuchni - Marcin Sasin, tworzy magię na
talerzu. Na marginesie dodam, że wyjście do inAzia było dla nas również okazją
do świętowania kolejnej rocznicy wspólnego odkrywania pysznych miejsc 😊
W chwili rezerwacji na stronie Restaurantclub.pl mieliśmy do
wyboru menu mięsne (A) oraz wegetariańskie (B). Cena 129 zł /osobę obejmowała
5-daniowe menu oraz kieliszek Martini Prosecco.
Wejście do restauracji inAzia znajduje się za recepcją hotelu, po lewej stronie. W dobie pandemii, kelnerzy są wyposażeni w środki ochrony osobistej, a przy wejściu znajdziecie preparaty do dezynfekcji. Już od pierwszych chwil byliśmy bardzo mile zaskoczeni poziomem obsługi, za którą zdecydowanie należy się 5 gwiazdek 😊 Wnętrze jest utrzymane w stonowanych kolorach, światło jest przygaszone i rozproszone lampami, znajdującymi się nad stolikami i na ścianach bocznych. Mimo zajętych niemal wszystkich stolików, nie mieliśmy poczucia przepełnionej sali i mogliśmy się cieszyć względną intymnością. Poza większymi i mniejszymi stolikami, w inAzia znajdziecie wyjątkowe miejsce, tuż przy „okienku”, które wzbudziło nasze zainteresowanie. To właśnie tutaj możecie w 100% zawierzyć szefowi kuchni i zaznać Omakase (co oznacza, że pozostawiamy wybór menu szefowi kuchni). Jeżeli nie wiecie, na co macie ochotę, porozmawiajcie o swoich upodobaniach kulinarnych z szefem kuchni, a on wyczaruje Wam wyjątkowe dania i poda właśnie przez to okno, które wychodzi bezpośrednio na kuchnię.
Azjatycką przygodę kulinarną rozpoczęliśmy od łososia w
sosie ponzu z imbirową rzodkiewką (menu A, wybrane przez Michała) oraz pieczonego
bakłażana z sosem miso i chrupiącym makaronem (menu B). Pierwsze danie
zaostrzyło nam apetyt na więcej. Łosoś był bardzo orzeźwiający (sos ponzu
powstaje na bazie japońskich cytrusów), natomiast moje danie było ciekawym połączeniem
różnych tekstur z chrupiącym elementem na wierzchu („chrust’ z makaronu).
Kolejnym daniem były sezamowe skrzydełka z kaczki z sosem
sukiyaki (przyjemnie ostre) oraz kalafior w tempurze z sosem orzechowym. Nie
zaskoczymy
Jako trzecie danie, tym razem identyczne zarówno w menu A,
jak i B podano bulion shimeji z pierożkami gyoza. Jako osoba, która lubi
azjatyckie smaki, a wszelkiego rodzaju pierożki i grzyby darzy miłością bezwarunkową,
znalazłam się w kulinarnym raju. Bulion był bardzo aromatyczny, obficie
okraszony grzybkami i pierożkami. To jedno z dań, którego zdecydowanie mogłoby
być więcej 😊 Nasz numer 1 tego wieczoru.
Przedostatnie dania również trzymały wysoki poziom, choć nie zaskoczyły nas, tak jak poprzednie. W ramach menu A, Michał otrzymał mini kalmary ze szparagami i tajską bazylią. Ja, w ramach menu B spróbowałam pieczonych warzyw z fasolką edamame i czerwonym sosem curry.
I na koniec – fenomenalny deser, jednakowy dla menu A i B: mus cytrynowy z owoców limonki kaffir z chrupiącą paloną czekoladą.
Wierzcie, albo
nie – zdjęcia nie oddają pełni epickiego
wyglądu tego deseru 😊 To danie, które wpływa na wszystkie zmysły!
Przyjemna dla oka kompozycja na talerzu, niesamowite kolory, puszysty środek i
całość, która stanowi świetną klamrę na zakończenie kolacji. Nasz numer 2 tej
kolacji 😊
Reasumując:
inAzia to genialny koncept dla wszystkich miłośników kuchni azjatyckiej oraz miejsce, gdzie spotkacie się z bardzo dobrą obsługą i przyjemną atmosferą a wyjdziecie z nowymi kulinarnymi doświadczeniami.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz